POPhumanistyka | in the back row to the late night double feature picture show

Każdemu się może zdarzyć, czyli kiedy młodzież była dobra?

Jeżeli ktoś sądzi, że narzekanie na młode pokolenie, gra w słoneczko czy zbrodnie popełniane przez nastolatków to produkt naszych czasów, jest w głębokim błędzie. Wystarczy sięgnąć do historii PRL-u, aby zobaczyć, że ponadczasowe są nie tylko niektóre zjawiska, lecz także społeczne reakcje na nie. Doskonale widać na to na przykładzie nakręconego w 1974 r. Zapisu zbrodni Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego.

Produkcja ta stanowi fabularną rekonstrukcję wydarzeń z 1972 r., gdy dwóch nastolatków (19-letni Janusz Dębiński i 17-letni Marcin Feder) w krótkim odstępie czasu zamordowało dwóch zupełnie przypadkowych mężczyzn. Łupem zabójców w obu przypadkach padły jedynie niewielkie kwoty pieniędzy. Mordercy zostali ujęci w niespełna dwa tygodnie po pierwszej zbrodni. W rok później zapadły wyroki skazujące, Dębińskiego skazano na karę śmierci, a niepełnoletniego Federa na 25 lat więzienia. Na wolność wyszedł on w 1990 r.zapis_zbrodni_002

Anatomia zbrodni

Społeczeństwem najbardziej wstrząsnął wówczas bezsens tego, co się stało, i to właśnie absurdalność przedstawianych wydarzeń akcentuje Trzos-Rastawiecki  – mordercy tak naprawdę sami nie wiedzą, dlaczego zabijają, a ich ofiarą mógłby być każdy. Jak stwierdził Arkadiusz Gajewski w Polskim filmie sensacyjno-kryminalny (1960–1980).

O ile pierwsze morderstwo, dokonane na taksówkarzu przez dwóch młodych, zagubionych ludzi, nie odbiegało jeszcze zbytnio od wizerunek,do jakiego widownia […] była przyzwyczajona, o tyle dalsze wydarzenia: ucieczka, drugie zabójstwo, znów ucieczka, w końcu załamanie psychiczne sprawców, były wynikiem swego rodzaju obłędu, samonakręcającą się spiralą zła i ludzkiego nieszczęścia. […] nagle okazało się, że na śmierć wcale nie trzeba sobie „zasłużyć”.

Sugestia zawarta w filmie jest więc wyraźna – nasze społeczeństwo i nasza rzeczywistość produkuje jednostki w jakiś sposób spaczone, pozbawione empatii, zdolne do zbrodni z zimną krwią. Oczywiście nie poprzestał on na tak prostej konstatacji, gdyż – jak sam deklarował w wywiadzie – najbardziej interesowały go społeczne uwarunkowania całej sytuacji. Przyznał to wprost  w wywiadzie dla „Kina”.

Dewaluacja zbrodni stała się zjawiskiem światowym. A my ciągle rozumujemy kategoriami „Zbrodni i kary”. Szukamy motywów, a trzeba szukać źródeł tego zjawiska. One wymykają się nam, bo przywykliśmy wiązać je ze światem przestępczym, a tu są środowiska pozornie normalne, nie budzące niepokoju.

Anatomia reakcji

Film nie udziela jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego doszło do morderstwa, ale wydaje się pewne kwestie wyraźnie sugerować i sygnalizować. Oto dostajemy portret młodzieży, która jest właściwie pozostawiona sama sobie, którą nikt się nie interesuje. Ich rodziny wprost są pokazane jako patologiczne, a brak przedstawicieli instytucji państwowych również jest w tym wypadku znamienny. Te bowiem interesują się nimi dopiero, gdy dojdzie do zbrodni, a nawet wtedy to zainteresowanie jest powierzchowne, wręcz pozorowane. Charakterystyczna jest pod tym względem scena wywiadu, jaki przeprowadza dziennikarz z kolegami morderców (w filmie scena ta zaczyna około 45 minuty):

Dziennikarz: A ty go znałeś? Jaki to był chłopak?

Mietek: No, normalny.

Dziennikarz: A na przykład interesował się sportem?

Zenek: Tak.

[…]

Dziennikarz: A dziewczynę miał?

Zenek: Znaczy w ogóle miał.

Dziennikarz: Lubił tańczyć, chodzić na zabawy?

Mietek: To jego sprawa.

Stefan: Jak każdy tańczy.

Dziennikarz: A w ogóle jaki on był? Narwany? Narwaniec? Nerwowy?

Zenek: Nie.

Dziennikarz: Pił dużo?

[…]

Zenek: Nie, skąd.

Dziennikarz: No to jak to się mogło stać?

Stefan: Każdemu mogło się zdarzyć.

Dialog ten jest chyba jednym z najważniejszych w całym filmie. Nie tylko za sprawą beznamiętnej konstatacji nastolatka, że przecież morderstwo „Każdemu mogło się zdarzyć”. Należy tu bowiem zwrócić uwagę na to, jak płytkie, powierzchowne i w gruncie rzeczy absurdalne są pytania dziennikarza. Szukając łatwego wyjaśnienia i taniej sensacji, pyta o banały, które w gruncie rzeczy nie powiedzą niczego.

zapis zbrodniOglądając tę scenę, trudno dziś powstrzymać się od skojarzeń ze współczesnym dziennikarstwem, które – w pogoni za krzykliwym nagłówkiem albo tytułem o wysokiej klikalności – również nie interesuje się prawdziwymi powodami dokonania zbrodni. Zainteresowanie wymagałoby bowiem pogłębionej analizy, sięgnięcia po opinię naukowców, skomplikowanych wywodów, które większości czytelników nawet nie zainteresują.

Tymczasem wszystkich zainteresują doniesienia, że morderca grał w gry komputerowe. To dziś popularny chochoł, w którego do woli może walić opinia publiczna, bo większość społeczeństwa (zwłaszcza w Polsce) o grach nie ma pojęcia. Proste i klarowne wyjaśnienie przywraca ład światowi, który to ład został zakłócony przez erupcję bezsensownej przemocy.  Zwłaszcza że opowieść o strasznych grach uspokaja sumienia – nikt już nie musi szukać źródła patologii w sobie, skoro znajduje je w GTA.

Dziś, oglądając Trzosa-Rastawieckiego, widzimy wyraźnie, że ten sposób postępowania jest odwieczny, zmieniają się tylko sposoby wyjaśniania zbrodni. Niepokojące jest jednak to, że 40 lat ktoś potrafił zrobić film o tym, że źródeł anormalności trzeba szukać głęboko, a proste wyjaśnienia należałoby raczej nazwać prostackimi. Tymczasem III RP takiego filmu się jeszcze nie doczekała.
PS. Doczekały się go zaś Stany Zjednoczone. Doskonale mechanizm znajdowała kozła ofiarnego przez media wykpiwa Toxic Avenger 4 wytwórni Troma, gdzie w jednej z początkowych scen na wieść o kolejnej strzelaninie w szkole dziennikarze zaczynają się zastanawiać, kogo tym razem należy obwinić.

 

Write a Comment

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Przeczytaj poprzedni wpis:
Gry nostalgią

To niesamowite, że remake gry z 1993 roku może dziś uchodzić za najbardziej świeżą premierę tej jesieni – w ten...

Zamknij
 

Essentials